Witam! Jestem wprawdzie już trzeci miesiąc po zakończeniu umowy o pracę ale obecna sytuacja i pewne informacje nie dają mi spokoju więc chcę opisać tutaj swój przypadek i prosić o konstruktywne wnioski. Umowa mi wygasała 31.12.08. Mojej firmie zależnej od Urzędu Gminy groziło obcięcie budżetu na 2009 rok. Pracodawca z tego tytułu (tak twierdził) wysłał mnie na przymusowy urlop (nie podpisałam żadnego wniosku urlopowego) do końca roku. Ostatnia rozmowa z moim pracodawcą zakończyła się słowami, że nie wiadomo co to będzie i że prawdopodobnie spotkamy się przy odbiorze świadectwa pracy. Umowa skończyła się, ja nie dostałam żadnych informacji czy umowa zostaje mi przedłużona czy nie, ja mając ostatnie słowa na uwadze wypowiedziane przez mojego dyrektora nie pytałam co dalej. W piątym dniu mój mąż odebrał telefon, że świadectwo pracy jest przygotowane i bym przyszła po jego odbiór. W rezultacie dostałam pocztą. Obecnie mój pracodawca twierdzi, że ja nie wstawiłam się do pracy. Nie bardzo to rozumiem. Na jakiej podstawie tak sądzi bo jego woli zatrudnienia mnie na dłużej nie widzę w żadnej sytuacji. Proszę powiedzieć mi kto tu ma rację. Z góry dziękuję.