Witam!
Od lutego zeszłego roku do końca stycznia tego roku pracowałam na stanowisku urzędnika samorządowego. Praca fajna, choć mało płatna, ale to była moja pierwsza praca więc nie narzekałam. Po dwóch miesiącach pracy zmieniła się kierowniczka. Przy czym nie wygrała normalnie konkursu, w tym nikogo nie wybrano, ale weszła do Urzędu po znajomości, jest chrześniaczką wicedyrektorki. Niestety totalnie nie nadawała się i nadal nie nadaje na stanowisko kieronicze. Nie wiem czy można to nazwać mobbingiem czy może to za duże słowo, ale od poczatku zaczęła męczyć kolegę, który po kolejnych dwóch miesiącach pracy z nią przeniósł się do innego oddziału. Następnie przerzuciła się na mnie. Niestety wiem, że mobbing jest chyba regulowany przez przepisy kodeksu cywilnego i że to pracownik musi udowodnić że był mobbingowany a nie pracodawca, że nie mobbingował jak to jest przy dyskryminacji. Dlatego mimo iż przez kolejne pół roku pracą z tą kobietą to był koszmar to nie chcę walczyć o stwierdzenie tego mobbingowania.
Teraz do rzeczy może

Przy umowie na okres próbny i pierwszej na czas określony nie wzięłam ani jednego dnia wolnego. Niestety przy drugiej umowie na czas określony wzięłam aż trzy. Pierwsza z podowu grypy, druga z powodu opieki nad chorą babcią, która była w szpitalu, a trzecia - złamałam nogę. Tak więc właściwie umowa trwała 6 miesięcy, a 3 miesiące mnie nie było (2 miesiące z powodu tej nogi). W połowie stycznia poszłam do pracy aby poinformować, że chciałabym przedłużyć umowe, tj. zawrzeć kolejną na czas nieokreślony. Kierowniczka po tygodniu czyli parę dni przed końcem umowy, zadzwoniła i powiedziała, że ze względów zdrowotnych nie przedłużą mi umowy, bo za dużo choruję. Jednocześnie na moje zycienie wystawiono mi referencje, w których napisano, że pracowałam w sposób zadowalający. Jednak zawsze na ocenach po każdej umowie miałam ocenę dobrą, czyli wyższą.
Ponieważ i tak od jakiegoś czasu szukałam pracy, machnęłam na to ręką. Teraz juz znalazłam nową pracę, ale koleżanka która nadal pracuje w Urzędzie, powiedziała, że kierowniczka kazała mi przekazać, że mam przestac mówić, że nie przedłużono mi umowy ze względów zdrowotnych, bo to tylko część iże po prostu źle pracowałam. I właśnie tak ona będzie mówić osobom które dzwonią po referencje.
Cała powyższa sytuacja mnie bardzo zdenerwowała i dlatego chciałam zapytać czy mogłabym pójsć do PIP i zażądać odszkodowania za nie przedłużenie umowy o pracę, za czas w którym poszukiwałam nowej pracy, czyli 2 miesiące, skoro w moich aktach nie ma ani jednej negatywnej uwagi o mojej pracy, a moje oceny pracy są na dobrym poziomie. Czy mam prawo żądać sprostowania referencji, które nie są obligatoryjnym dokumentem? Jeśli tak to do kogo, do dyrektora? I w jakim terminie?