Mam ważne pytanie. Zależy mi na poradzie prawnej!
Na początku stycznia podjęłam pracę w Organizacji Pozarządowej. Organizacja zamierzała poszerzyć działalność o działalność gospodarczą, która wkrótce miała powstać. Zostałam przyjęta ja i pięć osób niepełnosprawnych z UP. Tamte osoby, jako, że Organizacja skorzystała z dotacji na uposażenie miejsca pracy, na refundację wynagrodzeń, zostały przyjęte na umowę o pracę.
Ja nie posiadam grupy inwalidzkiej, najpierw zaproponowano mi rejestrację w UP, również w celu uzyskania dotacji na moje wynagrodzenie. To uczyniłam, ale umowy ze mną nie podpisano. Potem szefowie Organizacji chcieli umowę zawrzeć fikcyjnie na mojego niepełnosprawnego ojca (znów doposażenie, refundacja), a ja miałam wykonywać niby jego pracę. Na to ojciec się nie zgodził. Następna wersja była taka, że narazie będę wolontariuszem i przekonano mnie, że to jest dla mnie korzystny układ, bo wezmę przy okazji zasiłek, a "wypłata" będzie wypłacana mi do ręki- w ramach fikcyjnych kosztów podróży wolontariusza. Obiecano mi,że umowę dostanę za chwilę- jak tylko działalność gospodarcza ruszy, zapewniano, że wszystko będzie dobrze. Pojawiły się jednak ogromne problemy z uzyskaniem przez nich zgody na rozpoczęcie działalności, wszystko przesuwało się w czasie, niezałatwione sprawy się mnożyły. Organizacja, pogrążona w kłopotach finansowych, przestała mi zwracać "koszty podróży", czyli tak naprawdę płacić za wykonywaną etatowo pracę. Dano mi do zrozumienia, że swoje zrobiłam i mogę odejść, bo nie ma pieniędzy.
Sprawa zakończyła się tak: Ja od stycznia bez umowy, bez zawartego porozumienia wolontariackiego, bez niczego- ciągle jako bezrobotna w UP. Odeszłam, bo nie wypłacano mi umówionej zapłaty, mimo takiej obietnicy, ciągle mnie zbywano. Pracowałam tam bardzo intensywnie, mam u siebie dużo materiałów. Obawiam się, że 5 osób pracujących co dzień razem ze mną nie zechcą wejść w rolę świadków, gdyż dorabiają do renty.
Co mogę zrobić w tej sprawie? Na własne życzenie zostałam oszukana.